Wysoka dziewczyna jest rewersem klasycznie pojmowanego kina wojennego. Zamiast bohaterskich żołnierzy i łopoczących sztandarów są zmęczone sanitariuszki i brudne bandaże. W takim świecie żyją i pracują dwie główne bohaterki, młode dziewczyny, którym udało się przeżyć wojnę. Każda z nich wróciła z frontu z innymi bliznami.

Pierwsza bohaterka to Iya (Wiktoria Miroszniczenko)  nazywana „Tyczką” ze względu na swój wzrost, wyróżnia się jeszcze jedną rzeczą: po urazie głowy od czasu do czasu zastyga w jednej pozycji, jakby zamierała na chwilę. Na co dzień pracuje w szpitalu, gdzie opiekuje się weteranami. Po pracy wychowuje kilkuletniego Paszkę, synka Maszy (Wasylisa Perelygina), drugiej bohaterki. Dziewczyny poznały się na froncie i kiedy Iyę zdemobilizowano ze względu na uraz głowy, zabrała ze sobą Paszkę, by zapewnić mu bezpieczeństwo. Kiedy Masza wraca do Iyi, obie próbują zacząć życie od nowa w powojennym Leningradzie.

Wysoka dziewczyna demitologizuje wojnę

Jednym z dwóch najmocniejszych punktów filmu Bałagowa jest to, że nie zajmuje się żołnierską mitologią. Zamiast tego skupia się na ludziach zza wojennych kulis: sanitariuszkach, praczkach, lekarzach i weteranach. Większość filmu to sceny wręcz obyczajowe, jak szpitalne obchody, jazda zatłoczonym tramwajem, czy rozmowy o przyszłości. Jednak we wszystkim, co robią bohaterki, widać zadumę i niepewność. Tak, jakby cały czas zadawały sobie pytania: „czy już będzie normalnie”? „Co będzie dalej”? Wojna się skończyła, ale nowa rzeczywistość jest tak krucha, jakby za chwilę miała się rozsypać.

wysoka dziewczynaRaz doświadczone przez wojnę bohaterki Wysokiej dziewczyny bezpowrotnie straciły część swoich osobowości, ale też zostały fizycznie okaleczone. Iya jest de facto niepełnosprawna, bo w każdej, zwłaszcza stresującej sytuacji, może stracić kontrolę nad swoim ciałem i zastygnąć. W związku z tym nie może wykonywać odpowiedzialnej pracy, ponieważ może spowodować zagrożenie życia i zdrowia dla siebie i innych. Z kolei Masza, choć znacznie zaradniejsza od Iyi, na skutek doświadczeń wojennych stała się bezpłodna i przez to czuje się niepełnowartościową kobietą. Do fizycznego piętna dochodzi emocjonalne zobojętnienie. Nawet w obliczu tragedii Iya i Masza zachowują się, jakby oglądały wszystko przez szybę, z dystansu. Skupiają się na racjonalnych, praktycznych rozwiązaniach odcinając dopływ uczuć. Ma to swoje dobre i złe strony. Rozważając wszystko na zimno mogą dokonywać trudnych wyborów, jak na przykład wstrzyknięcie trucizny sparaliżowanemu pacjentowi, który nie chce już żyć. Jednak to emocjonalne upośledzenie nie pozwala bohaterkom normalnie funkcjonować, czy to w przyjaźni, czy w związku.

Wysoka dziewczyna w kolorowych barwach

Choć Wysoka dziewczyna to film o okropieństwach wojny i tragediach codzienności, seans nie angażuje emocji tak, jak sugerują poruszane tematy. Oglądane łzy nie są zaraźliwe, a trudne wybory postaci interesują, ale nie angażują. Zapewne przez bardzo skrupulatnie stylizowane kadry i scenografia, gdzie wszystko tonie w odcieniach zieleni i czerwieni, czasem sepii. Wręcz malarska staranność nie idzie w parze z pierwotnymi instynktami, których ofiarą padają bohaterki. Jakby Bałagow z jednej strony stawiał na realizm, a z drugiej stwarzał świat melancholijny i kolorowy, prawie jak w Amelii Jean-Pierre’a Jeuneta. Wysoką dziewczynę psuje dysonans między artyzmem świata przedstawionego a surowością zamieszkujących go ludzi. Przez to stylistyczne ubarwienie rzeczywistości trudniej wczuć się w trudne położenie Iyi i Maszy, choć ich sytuacja bez wątpienia jest tragiczna.

Wysoka dziewczyna skupiając się na ludziach zza wojennych kulis przewrotnie staje się filmem o sile kobiet. Bez nich nie byłoby zaplecza na froncie ani personelu w szpitalu. Do tego mężczyźni u Bałagowa są słabi: można ich szantażować, uprzedmiotowić, wykorzystać, a nawet zabić, podczas gdy kobiety są wytrwałe i gotowe do poświęceń. Tym bardziej Wysoką dziewczynę można potraktować jako rewers klasycznie pojmowanego kina wojennego, zdominowanego przez mężczyzn.

OCENA: 7/10